Fit For Rivals - Damage

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 6

-Miło mi jestem Ewa, a ta wariatka to Samanta – powiedziałam z uśmiechem. Zaczęłam się przyglądac wyglądowi Kelly wyglądała prawie identycznie jak Sammi z tą różnicą że miała lżejszy makijaż i nieduże tunele. Najgorsze było to że miała na sobie koszulkę z Linkin Park, wpatrywałam się w nią przez dłuższy czas mając nadzieje że ta koszulka zniknie.
-Coś nie tak? - Spytała i popatrzyła w moja stronę.
-Tak jakby. Następna wariatką. Wszędzie, wszędzie Linkin Park... - odpowiedziałam z udręczoną miną. Gdy to powiedziałam dziewczyny spojrzały się na siebie i na ich twarzach pojawił się uśmiech.
-Soldierka! - Wydarła się Samanta i zaczęły się przytulac. Schowałam twarz w dłonie i powiedziałam po cichu - Kurwa...następna... - W końcu odsunęły się od siebie.
-Eva, spoko. Będziemy tylko o nich mówić cały czas. Wytrzymasz. - Powiedziała do mnie Kelly i się wyszczerzyła, odpowiedziałam jej miną w stylu no chyba sobie kpisz. Ale po potem się uśmiechnęłam w sumie nie była taka zła na pewno się dogadamy. Wprowadziłyśmy naszą nową współlokatorkę do naszego małego świata. Cała oniemiała na widok tych wszystkich plakatów, uznałam że to dobry znak, jeszcze raz posłałam jej szeroki uśmiech. Będzie bosko... Gdy już skończyła przyglądac się plakatom powiedziałam:
-Więc tak, tu jest twoje łóżko, szafa i biurko a łazienka jest tam – gestem wskazałam jej drzwi.
-Ok. To ja zacznę się rozpakowywac. - Odpowiedziała. W czasie gdy się rozpakowywała usiadłam sobie przy biurku i wyjęłam jakiś zeszyt i zaczełęłam sobie rysowac. Minęło jakieś pół godziny, gdy Kelly skończyła.
-Mam pytanie. - zaczęła – Mogę się tu podoklejac z moimi plakatami?
-No pewnie,głupie pytanie. Im więcej tym lepiej.- odpowiedziała Samanta. Przyglądałam się jak Kelly wyciąga swoje plakaty między innymi z Linkin Park, Bring Me The Horizon, Motionless In White, My Chemical Romance, Marilyn Manson, System Of A Down i jakieś pojedyńcze z różnych zespołów i seriali. No tak i dwa ogromne plakaty Chestera kolejna...
-No nie żartuj. Kolejna fanka Chestera? No ja zwariuję. Nie mogłaś się zabujać w Mike'u? - zapytałam i z udawaną furią patrzyłam na te dwa plakaty
-Nie – odpowiedziała i wyszczerzyła się w uśmiechu. Po czym dodała – Pomogłybyście mi? Proszę..
-Pewnie nie ma problemu – Powiedziała Samanta.
-Okej więc od czego zaczynamy?- spytałam.
-Chyba od tych największych... - odpowiedziała mi Kelly. Zajęło nam to tak mniej więcej 20 min., gdy skończyłyśmy nasza nowa współlokatorka pobiegła do gabinetu Ameli.
-I jak co o niej myślisz? - spytała mnie nagle Sammi.
-Wydaje się całkiem spoko, na pewno się dogadamy. - odpowiedziałam z uśmiechem.
-Tak ja też tak myślę.
-To jak co robimy? - spytałam.
-Hmm.. zastanówmy się. Wiem możemy pomalowac sobie paznokcie. - powiedziała przyglądając się krytycznie swoim dłoniom.
-Jestem za. - odpowiedziałam, i zaczęłam szukac swoich lakierów. Rozłożyłyśmy sobie na podłodze ręczniki i rozstawiłyśmy się z naszym mini salonem kosmetycznym. Postanowiłam pomalowac sobie paznokcie na biało, a Samanta na czerwono. Nie wiem czemu ale lubiłam jak moje dłonie wyglądają delikatnie w przeciwieństwie do reszty mojego stylu. Było trochę śmiechu gdy malowałyśmy lewą ręką, kilkakrotnie musiałyśmy wszystko zmywac i od nowa. Gdy skończyłyśmy pozbierałyśmy wszystko i odniosłyśmy do łazienki. W tym samym momencie wróciła Kelly.


______________________________________Więc jest kolejny rozdział =) Zapraszam do przeczytania perspektywy Kelly, którą pisze moja przyjaciółka:http://radioactive23.blogspot.com/

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 5

-No może – powiedziała moja współlokatorka. Zabrałyśmy się do szukania.
-Mam!- krzyknęłam po chwili.
-To super więc kleimy! - zawołała wesoło Samanta podskakując. Zajrzałam do torby i wyjęłam grubą teczkę z plakatami. Już miałam wyjąć pierwszy, kiedy spojrzałam na kolekcje Samanty. Wszędzie System of a down i Linkin Park... Nie wiedziałam zbytnio co o tym myślec, dziewczyna miała niezłą obsesje na ich punkcie, podobnie do mnie. Moją największą obsesją było Black Veil Brides i Blood on the dance floor. Gdy skończyłyśmy stanęłyśmy razem na środku pokoju i podziwiałyśmy nasze dzieło, wyglądało niesamowicie.
-Jest bombowo! - powiedziała Samanta. Odpowiedziałam jej uśmiechem. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy gadac.
-Więc jak tu jest tak ogólnie? - spytałam.
-Hmm... Tu jest generalnie jak w każdej innej szkole. - To akurat zbytnio mnie nie cieszyło musiało tu być inaczej niż w poprzedniej szkole, nie zniosłabym tego gdyby i tu były te wszystkie puste lale... Po chwili dziewczyna kontynuowała - W zeszłym roku mieliśmy tu stadko wrednych dziewczyn, ale teraz ich nie będzie już skończyły szkołę. – powiedziała z uśmiechem. - Pozostaje nam czekac do jutra , by zobaczyc kogo w tym roku do nas przywiało. Ogólnie reszta ludzi jest spoko. Największym minusem są niektórzy nauczyciele potrafią załamac.
-Wszędzie tacy są... - powiedziałam ze smutkiem przypominając sobie moją nauczycielkę od matematyki brrrr.. samo zło.
-Taak... na przykład pan Stefan nauczyciel fizyki wręcz nas nienawidzi, ogólnie chyba nie lubi ludzi... Najgorsze w nim jest to, że zawsze na każdej lekcji coś je i mówi z pełnymi ustami. Więc radzę nie siadac w pierwszej ławce. - Powiedziała Samanta śmiertelnie poważnie. Na co zareagowałam wybuchem śmiechu, w końcu i ona do mnie dołączyła. Siedziałyśmy tak jeszcze z pół godzinki, gadając o wszystkim i poszłyśmy spac. Mój budzik zadzwonił o 6:30 zwlekłam się z łóżka i jak zombie poczłapałam do łazienki. Była całkiem spora ściany były wyłożone ładnymi niebieskimi kafelkami a na podłodze leżał krwisto czerwony dywan, zapewne położyła go tam moja współlokatorka. Umyłam zęby i poszłam poszukac czegoś do ubrania. Padło na czarne rurki i białą luźną koszulkę z jakąś czaszką. Poczekałam chwile na Sammi i ruszyłyśmy na lekcje. Pierwsza była matematyka, matko jak ja jej nienawidzę. Siedziałam w ostatniej ławce i starałam się nie rzucac w oczy. W końcu przyszła moja kolej na podejście do tablicy i rozwiązanie zadania. Stałam już przy tablicy gdy rozległ się upragniony dźwięk dzwonka wróciłam szybko do swojej ławki i zaczęłam się pakowac.
-Uratowana przez dzwonek- Powiedziała Samanta śmiejąc się.
-Całe szczęście- odpowiedziałam także się śmiejąc i wyszłyśmy na przerwę. Mniej więcej tak wyglądał cały dzień chodziłyśmy z klasy do klasy poznając nowych ludzi i nauczycieli. Szłyśmy już do naszego pokoju gdy zaczepiła nas jakaś dziewczyna i powiedziała że mamy iśc do gabinetu dyrektora.
-Oho już się boje – powiedziała Sammi.
-Ja też ciekawe o co chodzi. - Gdy znalazłyśmy się już pod drzwiami, zapukałyśmy i weszłyśmy do środka.
-Dzień dobry – powiedziałyśmy równocześnie.
-Dzień dobry – odpowiedziała Amelia – Siadajcie. - Gdy usiadłyśmy dyrektorka kontynuowała.
-W tym roku mamy wyjątkowo dużą liczbę uczniów, a wam dziewczynki dostał się jeden z większych pokojów. Więc zamieszka u was jeszcze jedna uczennica mam nadzieje że wam to nie będzie przeszkadzac.
-Oczywiście że nie – odpowiedziałam.
-To żaden problem – dodała Samanta.
-Bardzo się cieszę – powiedziała dyrektorka z uśmiechem. - Wasza nowa współlokatorka powinna niedługo się zjawic. Idźcie teraz do swojego pokoju zaraz wyślę kogoś żeby przyniósł meble dla niej.
-Dobrze. Dowidzenia – odpowiedziałyśmy.
-Dowidzenia.
Gdy znalazłyśmy się już w naszym pokoju, zaczęłyśmy ogarniac bałagan jaki powstał po wczorajszym klejeniu plakatów.
-Ciekawe jaka ona jest – powiedziała Samanta.
-Mam nadzieje że nie jest fanką LP jedna mi wystarczy – powiedziałam z uśmiechem.
-Haha bardzo śmieszne. - odpowiedziała mi z ironią Sammi.
Po jakiś 10 minutach przyszło dwóch gości i skręcili meble dla naszej nowej współlokatorki. Gdy już skończyli zabrałam się za prace domową nie było tego dużo, w końcu był to pierwszy dzień. Uwinęłam się z tym w pół godzinki. Nie bardzo wiedziałam co mam teraz ze sobą zrobic, więc złapałam mp3 i gapiłam się w sufit słuchając piosenek. Nagle rozległo się pukanie do drzwi szybko zerwałam się żeby je otworzyc jednak Samanta była szybsza.
-Hejka. Jesteś naszą nową współlokatorką? - powiedziała to tak szybko że prawie nie zrozumiałam.
-Siema, tak nazywam się Kelly.


-Miło mi jestem Ewa, a ta wariatka to Samanta – powiedziałam z uśmiechem.
______________________________________Wybaczcie że tak długo. Mam nadzieje że wam się spodoba to co zaplanowałam zobaczymy jak to wyjdzie. :) http://radioactive23.blogspot.com/Więc.na tym blogu niedługo pojawi się perspektywa Kelly  będzie ją pisała moja przyjaciółka =) 

środa, 31 lipca 2013

~INFORMACJA~

Na początek chciałabym Wam bardzo podziękowac za 500 wejśc, oraz specjalne podziękowania dla Rebel Angel i BloodyAnisa za wszelkie uwagi dotyczące tego opowiadania. 


Wybaczcie mi że tak długo nie ma nowego rozdziału ale mam sporo na głowie i nie miałam kiedy go napisac, więc nowy rozdział pojawi się dopiero tak koło 20 -stego , bo wyjeżdżam i nie będę miała dostępu do internetu ;-;.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 4

Gdy już wszystko było zapakowane ruszyłyśmy w prawie dwu godziną drogę do szkoły. Podróż strasznie mi się dłużyła już nie mogłam się doczekac kiedy zobaczę swój pokój.
-Pokoje są jedno osobowę? - zapytałam Amelie w przypływie odwagi.
-Nie zazwyczaj są dwu osobowe chyba że mamy nie parzystą liczbę uczniów- odpowiedziała po czym dodała – Nie martw się na pewno dogadasz się ze swoją współlokatorką. - powiedziała z uśmiechem.
-Mam taką nadzieję..- odpowiedziałam bez przekonania. Byłam pewna że będę sama w pokoju no ale może nie będzie aż tak źle. Po chwili dalszych rozmyślań na temat dwu osobowych pokoi postanowiłam posłuchac sobie jakiejś piosenki. Odnalazłam moją mp3 i włączyłam Hospital for souls. Uwielbiałam tą piosenkę dalsza drogą mineła mi dośc szybko.
-No to jesteśmy na miejscu – powiedziała Amelia. Moim oczom ukazał się przepiękny budynek, który mógłby robic za mini zamek.
-To jest główny budynek odbywają się w nim wszystkie zajęcia po prawej stronie jest sala gimnastyczna, a po lewej stronie tylko troszkę z tyłu znajduję się internat.- powiedziała Amelia.
-Łał..- tylko tyle udało mi się wyduścic to miejsce było przepiękne.
-Zostaw tu bagaże potem po nie wrócimy, a teraz oprowadzę cię po szkole.
-Dobrze- odpowiedziałam z uśmiechem bardzo chciałam zobaczyc jak ten budynek wygląda w środku. Weszłyśmy głównymi drzwiami wprost do obszernego holu, który zapierał dech w piersiach. Potem Amelia zaprowadziła mnie na wyższe piętra pokazując sale lekcyjne. Troszkę się rozczarowałam tym że wyglądają jak w każdej innej szkole w sumie nie wiem co sobie wyobrażałam ale na pewno nie tego. Po skończonym obchodzie wróciłyśmy po moje bagaże i poszłyśmy do internatu. W drodze do mojego pokoju spotkaliśmy kilku uczniów, którzy na pierwszy rzut oka wydawali się całkiem mili.
-Więc to jest twój pokój- powiedziała Amelia zatrzymując się przed jednymi z wielu drzwi. Całe szczęście że były ponumerowane bo w życiu bym ich później nie znalazła. Chciałam podziękowac Ameli za oprowadzenie ale już jej nie było. Trudno wzięłam głęboki oddech i weszłam do pokoju. Pierwszym co mi się rzuciło w oczy był niewyobrażalny bałagan po jednej stronie pokoju wszędzie walały się sterty ubrań i masa plakatów i innych rzeczy.
-Halo jest tu ktoś? - zawołałam. Po chwili z łazienki wyskoczyła uśmiechnięta dziewczyna.
-No jest! Hejka nazywam się Samanta będziemy razem mieszkac- to już akurat wiedziałam. Po chwili dziewczyna zauważyła że przyglądam się jej stronie pokoju z małym przerażeniem.
-Spokojnie zaraz to ogarnę zawsze tak mam jak się muszę rozpakowac – dodała z zakłopotanym uśmiechem.
-Nie ma problemu – zaśmiałam się. - Tak w ogóle to jestem Ewa miło mi cię poznac.
-Będzie super- powiedziała Samanta. Wydawała się być całkiem spoko. Postanowiłam zacząc się rozpakowywac dośc sprawnie mi to poszło Samancie także gdy już wszystko było ogarnięte rozejrzałam się po naszym pokoju był całkiem ładny dwie dośc spore szafy, dwa biurka i dwa łóżka. Wszystkie meble wyglądały bardzo staro ale to tylko dodawało im uroku jedyne co mi się nie podobało to były ściany miały blado różowy kolor cóż nie mój gust. Przyjrzałam się także mojej współlokatorce miała czerwone włosy dośc mocno podkreślone oczy i kolczyk w wardze. Wyglądałyśmy dośc podobnie z tym że ja miałam blond włosy i dodatkowo kolczyk w nosie. Potem przeniosłam wzrok na jej ubranie czarne rurki i koszulka z Linkin Park. Chyba się dogadamy pomyślałam po chwili.
-Nie miałabyś nic przeciwko gdybym powiesiła tu sobie kilka plakatów?- zapytała po chwili.
-Nie no pewnie że nie też o tym myślałam te ściany mnie dobijają.- odpowiedziałam.
-No mnie też to jak zaklejamy cały pokój?
-Nie sądzę żeby starczyło nam plakatów- odpowiedziałam ze smutkiem.
-To lipa może uda się skąbinowac farbę to zrobimy małe malowanie – powiedziała Samanta
-Dobrze by było. - odpowiedziałam.
-No to bierzemy się za robotę.. hmm... jest mały problem.
-Jaki? - zapytałam szukając plakatów kurde gdzie ja je położyłam.
-Nie mamy taśmy – powiedziała ze smutkiem Samanta.
-O kurde może jakąś znajdziemy wkońcu mieliśmy dostac wszystkie rzeczy potrzebne do szkoły poszukajmy w biurkach. - odpowiedziałam.
-No może – powiedziała moja współlokatorka. Zabrałyśmy się do szukania.
-Mam!- krzyknęłam po chwili.

-To super więc bierzemy się do roboty- powiedziała Samanta.

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 3

-Pa. - gdy tylko zamknęłam za nim drzwi postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki ze starej szkoły, której mogłam już przecież nigdy nie zobaczyć ta myśl napełniła mnie smutkiem będzie mi brakować naszych odpałów.
-Halo.-odebrała po 4 sygnałach
-Cześć to ja sorki że się tyle nie odzywałam – powiedziałam ze skruchom
-Matko Ewa zabije cię już myślałam że coś ci się stało czemu nie odbierałaś telefonu?
-Przepraszam cię miałam doła i nie chciałam z nikim gadać.
-Okej wybaczam ale żeby mi to było ostatni raz! Co tam u ciebie słychać? Wracasz do nas po wakacjach do szkoły?
-No właśnie dzwonie żeby ci o tym powiedzieć idę do szkoły z internatem...
-Jak to nie wrócisz tu?
-No nie.. przepraszam.
-Nie no nie przepraszaj to nie twoja wina że się przeprowadziliście po prostu mnie tym zaskoczyłaś, a przynajmniej fajna ta szkoła?
-Nooo zapowiada się genialnie- powiedziałam po czym w skrócie streściłam jej to co powiedział mi Adam.
-Łuhuhu to faktycznie super – powiedziała gdy skończyłam mówić.
-A tan Adam to fajny jakiś? - ta cała Monia wiedziałam że o to zapyta.
-No całkiem całkiem... Ale zmieńmy temat co tam się u was dzieje?...
-A wiesz to co zwykle... - przegadałyśmy tak prawie dwie godziny. Gdy już się pożegnałyśmy była prawie 17 boże jak ten czas leci pomyślałam, niedługo wróci mama. Po chwili zabrałam się za robienie obiadu padło na spaghetti było to jedno z nielicznych dań które umiałam zrobić i które nawet dało się zjęść. Już kończyłam gdy usłyszałam otwieranie drzwi.
-Cześć kochanie – powiedziała mama na przywitanie.
-Hejka , zrobiłam spaghetti.
-O to cudownie umieram z głodu – powiedziała moja mama ze śmiechem. W końcu usiadłyśmy do stołu.
-Kiedy wróci tata z tej delegacji? - zapytałam po chwili.
-Dopiero w przyszłym tygodniu – odpowiedziała z ledwie wyczuwalnym smutkiem. - Chyba się nie zobaczycie przed twoim wyjazdem do szkoły – dodała po chwili.
-Taa.. pewnie nie.
-A o wyjeździe mówiąc to Amielia przyjedzie po ciebie w poniedziałek.
-Czemu ty mnie nie zawieziesz?
-Przecież wiesz że pracuje a ty chyba polubiłaś Amielie no nie?
-No w sumie tak – odpowiedziałam po cichu. Zabolało mnie to że mama mnie nie zawiezie jak zawsze nikt w tym domu nie ma dla mnie czasu, ale nie dałam nic po sobie poznać. Szybko dokończyłam tę obiadokolacje i pobiegłam do siebie do pokoju, włączyłam komputer u buszowałam po internecie przez dobre dwie godziny. W końcu postanowiłam iść spać. Przebrałam się szybko w piżamę, umyłam zęby i walnęłam się na łóżko po drodze łapiąc jakąś książkę, uwielbiałam czytać. Jak zwykle nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o 9 rano umyłam zęby i poszłam zrobić sobie śniadanko. I tak minęło 5 dni, nawet nie wiem kiedy...  Była niedziela więc jutro jadę do nowej szkoły trochę się denerwowałam żeby o tym nie myśleć postanowiłam się spakować. . „No Ewa! Kurde ogarnij się” - pomyślałam, stałam przed tą szafą dobre pół godziny, a w torbie jak na razie były tylko jedne spodnie i glany. Chyba poczekam z tym aż wróci mama, chociaż nie wiedziałam o której wraca. Stałam tak rozdarta przez 5 min. w końcu sfrustrowana swoim niezdecydowaniem zabrałam się jednak za pakowanie. Zajęło mi to trzy godziny, ale w końcu się udało byłam z siebie dumna. Po skończonej pracy poszłam sobie zrobić coś do jedzenia. Gdy przyszła mama była 21 więc dobrze, że na nią nie czekałam.
-Cześć! - krzyknęłam gdy tylko weszła.
-Cześć – odpowiedziała mi mama. - Jak tam spakowana?
-Taaakk.. jakoś to ogarnełam.
-No to dobrze ale przynieś mi tą torbę tak dla pewności sprawdzę czy na pewno masz wszystko.
-Rany. No przecież chyba umiem się spakować no nie? - no może to nie do końca była prawda no ale w końcu mi się jednak udało.
-Czy ty zawsze musisz ze mną dyskutować? Marsz na górę po torbę i koniec.- powiedziała rozkazującym tonem, którego wręcz nienawidziłam. Jednak wykonałam polecenie bo nie było sensu się kłócić i tak by mi sprawdziła tą torbę.
-Aż tak ciężko było? - spytała mnie mama gdy tylko zeszłam na dół. Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na nią z nienawiścią w oczach.
-Hmm.. co ty tutaj masz.. - zaczęła sobie mruczeć pod nosem moja mama.
-To co będzie mi potrzebne – odpowiedziałam. Po skończonej rewizji uznała, że chyba mam wszystko co potrzebne i poszła zrobić kolację. Już nie zanosiłam jej na górę bo to nie miało sensu i tak rano już wyjeżdżam. Poszłam do kuchni zobaczyć co takiego robi moja mama.
-Co robisz? - spytałam.
-No właśnie się zastanawiam i nic mi nie przychodzi go głowy może zamówimy pizze? Co ty na to?
-Jak dla mnie super – odpowiedziałam po czym dodałam – To ja zamówię, tylko jaką?
-Jaką chcesz – odpowiedziała.
-Okej.
-Tylko proszę cię nie hawajską. - dodała szybko mama.
-Okej – powiedziałam ze smutkiem uwielbiałam hawajską.
Gdy już pizza była na stole i jadłyśmy cały czas myślałam o jutrzejszym wyjeździe.
-O której godzinie ma podjechać po mnie Amelia? - zapytałam po chwili.
-Wydaje mi się że o 10. Tak przynajmniej mówiła zadzwonię do niej jeszcze i ci powiem dokładnie.
-Spoko – odpowiedziałam – To ja idę spać. - dodałam po chwili.
-Dobrze dobranoc kochanie.
-Dobranoc- odpowiedziałam szybko i pobiegłam na górę. Gdy już leżałam w łóżku znowu zaczęły mnie nachodzić wątpliwości czy dobrze robię jadąc tam, przecież nikogo nie będę znała. No oprócz Adama, z którym w sumie gadałam tylko godzinkę. W końcu koło 3 w nocy udało mi się zasnąć.
-Wstawaj! - krzyknęła do mnie mama, spojrzałam na zegarek o kurde już prawie 10. Szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki się ubrać. Już zbiegałam po schodach gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ja otworze- krzyknęła mama z kuchni.
-A ty nie w pracy?- zapytałam zdziwiona że jeszcze tu jest.
-Powiedziałam że się spóźnię, odpowiedziała po czym otworzyła drzwi.
-Witaj. - powiedziała Amelia do mojej mamy – Ewa gotowa bo troszkę się spieszymy.
-Tak już idzie.
-Dzień dobry – powiedziałam widząc Amelie, która skinęła mi głową na przywitanie. Pożegnałam się z mamą i wyszłam.
-I jak zdenerwowana? - spytała Amelia.
-Trochę.. - odpowiedziałam zmieszana.
-Nie ma czym – powiedziała z uśmiechem. - A tak swoją drogą czy przypadkiem czegoś nie zapomniałaś?- spytała z powstrzymywanym śmiechem. I wtedy mnie olśniło nie wzięłam torby. Wybiegłam szybko z samochodu i pobiegłam po nią. Gdy już wszystko było zapakowane ruszyłyśmy w prawie dwu godziną drogę do szkoły..
___________________________________________________________
c.d.n...

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 2

Jak tylko weszłam pierwsze co mi się rzuciło w oczy była kobieta która prowadziła z moją mamą żywą dyskusję. Wyglądała niesamowicie jak stu procentowa gotka uwielbiałam tę subkulturę. Za nią stały jeszcze dwie osoby ale słabo ich widziałam, bo stali wciśnięci w ciemny kąt i rozmawiali za sobą. Gdy zorientowali się, że jestem w pokoju kobieta wstała i podeszła do mnie.
-Witaj. Czy mogłybyśmy porozmawiać na osobności?- to pytanie troszeczkę mnie zdziwiło ale bardzo chciałam porozmawiać z ta kobietą.
-Oczywiście- odpowiedziałam po czym dodałam – To może pójdziemy do mojego pokoju?- Kobieta skinęła głową na znak że się zgadza. Idąc nie odezwała się ani słowem. Jak byłyśmy już w moim pokoju zaczęła się po niem rozglądać z błyskiem w oku chyba się jej podoba pomyślałam.
- Więc nazywam się Amelia – przedstawiła się kobieta i mówiła dalej – Jestem dyrektorką pewnej szkoły z internatem myślę że może ci się tam spodobać- powiedziała z uśmiechem. Kurcze mieć taką dyrektorkę jak Amelia byłoby świetnie, ale i tak będę tą „nową”. Ta perspektywa nie budziła we mnie dużego entuzjazmu co do nowej szkoły. Kobieta widząc moja sceptyczną minę postanowiła kontynuować.
-Jeśli martwisz się tym, że będziesz nieakceptowana przez swoich rówieśników to jesteś w błędzie. To nie jest zwykła szkoła. Wybieramy tylko poszczególne osoby które odznaczają się tym że są inne w pozytywnym tego słowa znaczeniu- powiedziała z uśmiechem.
-Więc jeśli byś chciała możemy Cię przyjąć od razu po wakacjach. Co ty na to?
-Jeszcze pani pyta? No pewnie że chcę!-praktycznie to wykrzyczałam, to było wręcz spełnienie moich marzeń.
-Bardzo się cieszę że będziesz naszym uczniem. Jutro przyślę do ciebie kogoś kto wytłumaczy ci wszystkie nasze zasady i obyczaje.- powiedziała wychodząc z mojego pokoju.
-Do widzenia – powiedziałam gdy Amelia zamykała drzwi.


-Tak do zobaczenia – odpowiedziała mi z uśmiechem. Stałam jeszcze przez chwilę gapiąc się w drzwi, aż w końcu nie wytrzymałam i odtańczyłam dziki taniec radości. Gdy skończyłam rzuciłam się na łóżko i zaczęłam rozmyślać co czeka mnie w nowej szkole oraz o tym jak to możliwe, że dzień który zaczął się tak koszmarnie zakończył się tak wspaniale. Po chwili zasnęłam nie
przebrałam się nawet w piżamę. Obudziłam się o ósmej rano, przebrałam w czyste ciuchy, umyłam zęby i poszłam zrobić sobie śniadanko. Gdy weszłam do kuchni znalazłam na drzwiach lodówki karteczkę od mamy: „Wyszłam do pracy, nie chciałam cię budzić. Amelia powiedziała mi że dziś o 12 ma do ciebie kogoś przysłać więc bądź w domu. Buziaki mama! ''. Przez cały ranek siedziałam jak na szpilkach nie mogąc doczekać się gościa. W końcu usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy tylko je otworzyłam moim oczom ukazał się chłopak w mniej więcej w moim wieku. Miał czarne włosy zaczesane na bok i zajebiście zielone oczy. Ubrany był w czarne spodnie, trampki i koszulkę z Motionless In White, już go lubiłam.
-Cześć.. -powiedział niepewnie i wszedł do środka.
-Hejka – odpowiedziałam. - Chodź do salonu, napijesz się czegoś? Jest strasznie gorąco.. - powiedziałam starając się aby mój głos brzmiał pewnie.
-Tak poproszę wody - odpowiedział chłopak. Poszłam szybko do kuchni po napoje, gdy wróciłam zielonooki siedział na moim fotelu..
-Trzymaj – powiedziałam wręczając mu szklankę, a sama usiadłam na kanpie.
-Dzięki – odpowiedział – Nazywam się Adam a ty?
-Ewa – odpowiedziałam po czym zapadła niezręczna cisza.
-Więc.. - zaczęłam przerywając ciszę – Jakie są te zasady w tej szkole? - powiedziałam z głupią
miną chcąc rozładować napięcie.
-Takie jak w każdej innej – odpowiedział z trudem powstrzymując śmiech z powodu mojej twarzy...
-Ale mamy kilka fajnych obyczajów, których raczej nie ma w innych szkołach. Opowiedzieć ci coś o tym?
-Tak pewnie, przecież po to tu przyszedłeś – powiedziałam z uśmiechem.
-No tak.. Więc co trzy miesiące w naszej szkole odbywa się bal...
-Coś jak dyskoteka? - przerwałam.
-Nie raczej to tak nie wygląda.
-No to jak? - zapytałam.
-Mam ci popsuć niespodziankę? - zapytał z uśmiechem pokazując śliczny uśmiech..
-Hmmm.... tak nie lubię niespodzianek – odpowiedziałam.
-Okej.. Więc na początku jest taka jakby oficjalna kolacja. Jest o tyle wyjątkowa, że są pewne zasady dotyczące ubioru.
-Jakie? - zapytałam bo jakoś dziwnie to brzmiało.
-Wszystkich obowiązuje strój wieczorowy ale w takim dawnym stylu.
-Jak to dawnym stylu? - trochę nieładnie przerwałam.
-Chłopaki zakładają smokingi a dziewczyny suknie balowe takie jak były dawniej z gorsetami i tym wszystkim, wybacz ale jestem tylko facetem i nie znam się na tym zbytnio.. - dodał przepraszającym tonem.
-Nie no spoko rozumiem – odpowiedziałam – A co się dzieje po tej kolacji?
-Potem wszyscy tańczą na początku tak samo do układu którego pewnie będą nas uczyć na W-F ' ie, a potem każdy jak tam sobie będzie chciał.
-Łał... to trochę dziwne ale brzmi super! - rany nie wiedziałam co powiedzieć uwielbiałam uwielbiałam takie klimaty suknie, gorsety, bale będę w swoim żywiole.
-Potem koło 12 gdy nauczyciele już się zmyją zazwyczaj przenosimy imprezę do lasku koło szkoły najpierw się oczywiście przebieramy w normalne ciuchy i rozpalamy ognisko fajnie jest... No to chyba tyle... A i jeszcze jedno u nas rok szkolny zaczyna się dwa tygodnie wcześniej niż w innych szkołach, więc za tydzień – lepiej już chyba być nie mogło już się nie mogłam doczekać to będzie najdłuższy tydzień w moim życiu..
-To wszystko brzmi tak idealnie że aż za bardzo. Jacy są tam ludzie?
-Jak w każdej szkole zawsze znajdą się jakieś królewny co mają dzianych rodziców, i które myślą że wszystko im wolno.. Ale nie przejmuj się nimi to kretynki chociaż trzeba im przyznać potrafią wkurzyć człowieka. Reszta w większości to spoko ludzie, chociaż znajdą się wkurzające osobniki. - powiedział z uśmiechem.
-Czyli nie będzie tak źle jak w innych szkołach? - zapytałam z nadzieją.
-Na pewno będzie lepiej – odpowiedział
-To dobrze.
-To ja już będę uciekać mam nadzieję że się jeszcze spotkamy. - powiedział ze swoim boskim uśmiechem oj na pewno się spotkamy.
-Tak pewnie że tak – odpowiedziałam po czym odprowadziłam go do drzwi.
-Pa.

-Pa. - gdy tylko zamknęłam za nim drzwi postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki ze starej szkoły, której mogłam już przecież nigdy nie zobaczyć ta myśl napełniła mnie smutkiem będzie mi brakować naszych odpałów.  
______________________________________________________
c.d.n...

Rozdział 1

Więc to już dziś, właśnie miałam iśc zapoznac się z nową szkołą. Wstałam powolnie z łóżka i poszłam do łazienki . Przygotowałam sobie kąpiel i pozwoliłam by woda otoczyła moje ciało. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi i krzyk mojej mamy:
-Ewa! Wyłaź z tej łazienki bo się spóźnimy!-Wyskoczyłam szybko z wanny i zaczęłam się ubierać. Postanowiłam założyć czarne porwane spodnie, moje ukochane glany i koszulkę z moim ulubionym zespołem czyli Black Veil Brides. Zbiegłam na dół mama już na mnie czekała złapałam z wieszaka skórzaną kurtkę i wyszłyśmy.
-Wiesz co, mogłabyś chociaż raz ubrać się normalnie-powiedziała do mnie mama na co ja zareagowałam jedynie wzniesieniem oczu do nieba. Faktycznie mój wygląd mógł budzić małe kontrowersje długie czarne włosy, oczy dość mocno umalowane, kolczyk w nosie i w wardze... Jeśli komuś się to nie podobało to trudno nie wszyscy muszą mnie lubić. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do mojej prawdopodobnie nowej szkoły. Nienawidzę być tą „nową” wokół nie przyjazne spojrzenia ze względu na wygląd. Lecz jeszcze była mała szansa, że mnie tam nie przyjmą i będę mogła wrócić do starej szkoły. Co prawda musiałabym jeździć codziennie autobusem prawie dwie godziny z powodu przeprowadzki co było głównym powodem zmiany szkoły, ale jakoś bym to wytrzymała. Czekało przede mną najtrudniejsze zadanie, a mianowicie rozmowa z dyrektorką, słyszałam że niezła z niej małpa więc może być ciężko. Gdy byłyśmy już przed szkołą poczułam spore zdenerwowanie, bałam się. Nienawidziłam gdy ktoś musiał mnie oceniać, a jeszcze bardziej gdy ten ktoś decydowała o mojej przyszłości.
-Ewo tylko błagam cię nie zepsuj tego - tak moja mama to potrafiła dodać mi otuchy.
-Dobrze postaram się - odpowiedziałam. Co prawda było to kłamstwo nie zamierzałam jakoś specjalnie się wysilać, postanowiłam po prostu być sobą. Poczekałam jeszcze chwilę w samochodzie myśląc, że moja mama jeszcze coś powie, ale chyba nie miała takiego zamiaru więc wyszłam lekko trzaskając drzwiami. Byłam na nią zła sama nie wiem za co dokładnie, ale na pewno miało to związek z rozdzieleniem mnie z moimi przyjaciółmi. No nic, nie będę teraz o tym myśleć miałam ważniejszą rzecz do zrobienia. Z każdym krokiem jama smoka mam na myśli gabinet dyrektorki był coraz bliżej, aż w końcu stałam przed drzwiami. Zapukałam i weszłam do środka.
-Dzień dobry...-powiedziałam niepewnie.
-Dzień dobry – odpowiedziała mi dyrektorka na oko była koło pięćdziesiątki. Miała na sobie białą wykrochmaloną koszulę i spodnie do kantu.
-Usiądź – powiedziała do mnie i gestem wskazała mi fotel. Posłusznie wykonałam polecenie. Kobieta zaczęła chodzić w tą i z powrotem po gabinecie spoglądając na mnie co chwilę. W końcu usiadła i wbiła we mnie swoje spojrzenie.
-Po pierwsze jeśli chcesz chodzić do tej szkoły wyciągniesz z twarzy całe to żelastwo- powiedziała rozkazującym tonem.
-Nie – odpowiedziałam grzecznie ale stanowczo.
-Jak to nie? - zapytała z niedowierzaniem dyrektorka. Wydaje mi się że się zdziwiło ją to że się jej postawiłam.
-Po prostu nie. Nie sądzę aby była taka potrzeba lubię to „żelastwo” i jest dla mnie ważne daje mi pewność siebie i pozwala na wyrażanie swojego punktu widzenia. Oraz...
-Nawet nie chcę o tym słyszeć - przerwała mi kobieta. Teraz to już na serio mnie wkurzyła. Ale nie dałam nic po sobie poznać, a ona mówiła dalej:
-Uczniowie naszej szkoły muszą stosować się do takich zasad jak te mówiące o zakazie noszenie kolczyków na twarzy i ciebie też to dotyczy. Więc nie rozumiem po co w ogóle zaczynasz tą dyskusję. Przejdźmy dalej od uczniów wymaga się schludnego wyglądu więc proszę cię o pozbycie się tych idiotycznych spodni – nie no przegięła nie ma nawet takiej opcji żebym pozbyła się mojego stylu. Widząc moją miną uśmiechnęła się zimno, nie ma co wredna babka.

- Przykro mi proszę pani ale nie zamierzam niczego w sobie zmieniać lubię siebie taką. Więc to chyba nie jest miejsce dla mnie ale swoją drogą może pani by coś w sobie zmieniła bo wygląda pani jak z innej epoki. Może zmieniłaby pani kolorek włosów na coś szalonego – puściłam jej oczko oraz posłałam buziaka i wyszłam z tamtąd trzaskając drzwiami. Oj warto było dla tej miny chociaż pewnie teraz nieźle mi się oberwie od mamy, no ale trudno jakieś straty muszą być. Gdy tylko weszłam do auta mama spytała się jak było więc streściłam jej szybko całą rozmowę. Po czym dodałam, że chyba mnie tam nie przyjmą... Mama nic nie mówiła zapadła grobowa cisza. Trwało to z pięć minut i potem zaczęło się kazanie a tym jaka jestem nieodpowiedzialna i tak dalej i tak przez całą drogę do domu. Gdy już skończyła byłyśmy w domu pobiegłam szybko do siebie do pokoju by uniknąć dalszego marudzenia. Położyłam się na łóżku wzięłam mp3 i puściłam sobie I'm bulletproof i po chwili całkowicie się wyłączyłam skupiając się na słowach piosenki. Leżałam tak około godziny kiedy zaczęło mi jeździć po żołądku no nic trzeba było wstać i udać się do kuchni po coś do jedzenia. Gdy zeszłam na dół usłyszałam że moja mama rozmawia z kimś w salonie. Postanowiłam iść tam i się przywitać jak dobrze wychowane dziecko. Jak tylko weszłam pierwsze co mi się rzuciło w oczy była kobieta która prowadziła z moją mamą żywą dyskusję.




___________________________________________________________
c.d.n..
I jak Wam się podoba pierwszy rozdział?