Fit For Rivals - Damage

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 1

Więc to już dziś, właśnie miałam iśc zapoznac się z nową szkołą. Wstałam powolnie z łóżka i poszłam do łazienki . Przygotowałam sobie kąpiel i pozwoliłam by woda otoczyła moje ciało. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi i krzyk mojej mamy:
-Ewa! Wyłaź z tej łazienki bo się spóźnimy!-Wyskoczyłam szybko z wanny i zaczęłam się ubierać. Postanowiłam założyć czarne porwane spodnie, moje ukochane glany i koszulkę z moim ulubionym zespołem czyli Black Veil Brides. Zbiegłam na dół mama już na mnie czekała złapałam z wieszaka skórzaną kurtkę i wyszłyśmy.
-Wiesz co, mogłabyś chociaż raz ubrać się normalnie-powiedziała do mnie mama na co ja zareagowałam jedynie wzniesieniem oczu do nieba. Faktycznie mój wygląd mógł budzić małe kontrowersje długie czarne włosy, oczy dość mocno umalowane, kolczyk w nosie i w wardze... Jeśli komuś się to nie podobało to trudno nie wszyscy muszą mnie lubić. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do mojej prawdopodobnie nowej szkoły. Nienawidzę być tą „nową” wokół nie przyjazne spojrzenia ze względu na wygląd. Lecz jeszcze była mała szansa, że mnie tam nie przyjmą i będę mogła wrócić do starej szkoły. Co prawda musiałabym jeździć codziennie autobusem prawie dwie godziny z powodu przeprowadzki co było głównym powodem zmiany szkoły, ale jakoś bym to wytrzymała. Czekało przede mną najtrudniejsze zadanie, a mianowicie rozmowa z dyrektorką, słyszałam że niezła z niej małpa więc może być ciężko. Gdy byłyśmy już przed szkołą poczułam spore zdenerwowanie, bałam się. Nienawidziłam gdy ktoś musiał mnie oceniać, a jeszcze bardziej gdy ten ktoś decydowała o mojej przyszłości.
-Ewo tylko błagam cię nie zepsuj tego - tak moja mama to potrafiła dodać mi otuchy.
-Dobrze postaram się - odpowiedziałam. Co prawda było to kłamstwo nie zamierzałam jakoś specjalnie się wysilać, postanowiłam po prostu być sobą. Poczekałam jeszcze chwilę w samochodzie myśląc, że moja mama jeszcze coś powie, ale chyba nie miała takiego zamiaru więc wyszłam lekko trzaskając drzwiami. Byłam na nią zła sama nie wiem za co dokładnie, ale na pewno miało to związek z rozdzieleniem mnie z moimi przyjaciółmi. No nic, nie będę teraz o tym myśleć miałam ważniejszą rzecz do zrobienia. Z każdym krokiem jama smoka mam na myśli gabinet dyrektorki był coraz bliżej, aż w końcu stałam przed drzwiami. Zapukałam i weszłam do środka.
-Dzień dobry...-powiedziałam niepewnie.
-Dzień dobry – odpowiedziała mi dyrektorka na oko była koło pięćdziesiątki. Miała na sobie białą wykrochmaloną koszulę i spodnie do kantu.
-Usiądź – powiedziała do mnie i gestem wskazała mi fotel. Posłusznie wykonałam polecenie. Kobieta zaczęła chodzić w tą i z powrotem po gabinecie spoglądając na mnie co chwilę. W końcu usiadła i wbiła we mnie swoje spojrzenie.
-Po pierwsze jeśli chcesz chodzić do tej szkoły wyciągniesz z twarzy całe to żelastwo- powiedziała rozkazującym tonem.
-Nie – odpowiedziałam grzecznie ale stanowczo.
-Jak to nie? - zapytała z niedowierzaniem dyrektorka. Wydaje mi się że się zdziwiło ją to że się jej postawiłam.
-Po prostu nie. Nie sądzę aby była taka potrzeba lubię to „żelastwo” i jest dla mnie ważne daje mi pewność siebie i pozwala na wyrażanie swojego punktu widzenia. Oraz...
-Nawet nie chcę o tym słyszeć - przerwała mi kobieta. Teraz to już na serio mnie wkurzyła. Ale nie dałam nic po sobie poznać, a ona mówiła dalej:
-Uczniowie naszej szkoły muszą stosować się do takich zasad jak te mówiące o zakazie noszenie kolczyków na twarzy i ciebie też to dotyczy. Więc nie rozumiem po co w ogóle zaczynasz tą dyskusję. Przejdźmy dalej od uczniów wymaga się schludnego wyglądu więc proszę cię o pozbycie się tych idiotycznych spodni – nie no przegięła nie ma nawet takiej opcji żebym pozbyła się mojego stylu. Widząc moją miną uśmiechnęła się zimno, nie ma co wredna babka.

- Przykro mi proszę pani ale nie zamierzam niczego w sobie zmieniać lubię siebie taką. Więc to chyba nie jest miejsce dla mnie ale swoją drogą może pani by coś w sobie zmieniła bo wygląda pani jak z innej epoki. Może zmieniłaby pani kolorek włosów na coś szalonego – puściłam jej oczko oraz posłałam buziaka i wyszłam z tamtąd trzaskając drzwiami. Oj warto było dla tej miny chociaż pewnie teraz nieźle mi się oberwie od mamy, no ale trudno jakieś straty muszą być. Gdy tylko weszłam do auta mama spytała się jak było więc streściłam jej szybko całą rozmowę. Po czym dodałam, że chyba mnie tam nie przyjmą... Mama nic nie mówiła zapadła grobowa cisza. Trwało to z pięć minut i potem zaczęło się kazanie a tym jaka jestem nieodpowiedzialna i tak dalej i tak przez całą drogę do domu. Gdy już skończyła byłyśmy w domu pobiegłam szybko do siebie do pokoju by uniknąć dalszego marudzenia. Położyłam się na łóżku wzięłam mp3 i puściłam sobie I'm bulletproof i po chwili całkowicie się wyłączyłam skupiając się na słowach piosenki. Leżałam tak około godziny kiedy zaczęło mi jeździć po żołądku no nic trzeba było wstać i udać się do kuchni po coś do jedzenia. Gdy zeszłam na dół usłyszałam że moja mama rozmawia z kimś w salonie. Postanowiłam iść tam i się przywitać jak dobrze wychowane dziecko. Jak tylko weszłam pierwsze co mi się rzuciło w oczy była kobieta która prowadziła z moją mamą żywą dyskusję.




___________________________________________________________
c.d.n..
I jak Wam się podoba pierwszy rozdział? 

1 komentarz: