-Pa. - gdy tylko zamknęłam za nim drzwi postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki ze starej szkoły, której mogłam już przecież nigdy nie zobaczyć ta myśl napełniła mnie smutkiem będzie mi brakować naszych odpałów.
-Halo.-odebrała po 4 sygnałach
-Cześć to ja sorki że się tyle nie odzywałam – powiedziałam ze skruchom
-Matko Ewa zabije cię już myślałam że coś ci się stało czemu nie odbierałaś telefonu?
-Przepraszam cię miałam doła i nie chciałam z nikim gadać.
-Okej wybaczam ale żeby mi to było ostatni raz! Co tam u ciebie słychać? Wracasz do nas po wakacjach do szkoły?
-No właśnie dzwonie żeby ci o tym powiedzieć idę do szkoły z internatem...
-Jak to nie wrócisz tu?
-No nie.. przepraszam.
-Nie no nie przepraszaj to nie twoja wina że się przeprowadziliście po prostu mnie tym zaskoczyłaś, a przynajmniej fajna ta szkoła?
-Nooo zapowiada się genialnie- powiedziałam po czym w skrócie streściłam jej to co powiedział mi Adam.
-Łuhuhu to faktycznie super – powiedziała gdy skończyłam mówić.
-A tan Adam to fajny jakiś? - ta cała Monia wiedziałam że o to zapyta.
-No całkiem całkiem... Ale zmieńmy temat co tam się u was dzieje?...
-A wiesz to co zwykle... - przegadałyśmy tak prawie dwie godziny. Gdy już się pożegnałyśmy była prawie 17 boże jak ten czas leci pomyślałam, niedługo wróci mama. Po chwili zabrałam się za robienie obiadu padło na spaghetti było to jedno z nielicznych dań które umiałam zrobić i które nawet dało się zjęść. Już kończyłam gdy usłyszałam otwieranie drzwi.
-Cześć kochanie – powiedziała mama na przywitanie.
-Hejka , zrobiłam spaghetti.
-O to cudownie umieram z głodu – powiedziała moja mama ze śmiechem. W końcu usiadłyśmy do stołu.
-Kiedy wróci tata z tej delegacji? - zapytałam po chwili.
-Dopiero w przyszłym tygodniu – odpowiedziała z ledwie wyczuwalnym smutkiem. - Chyba się nie zobaczycie przed twoim wyjazdem do szkoły – dodała po chwili.
-Taa.. pewnie nie.
-A o wyjeździe mówiąc to Amielia przyjedzie po ciebie w poniedziałek.
-Czemu ty mnie nie zawieziesz?
-Przecież wiesz że pracuje a ty chyba polubiłaś Amielie no nie?
-No w sumie tak – odpowiedziałam po cichu. Zabolało mnie to że mama mnie nie zawiezie jak zawsze nikt w tym domu nie ma dla mnie czasu, ale nie dałam nic po sobie poznać. Szybko dokończyłam tę obiadokolacje i pobiegłam do siebie do pokoju, włączyłam komputer u buszowałam po internecie przez dobre dwie godziny. W końcu postanowiłam iść spać. Przebrałam się szybko w piżamę, umyłam zęby i walnęłam się na łóżko po drodze łapiąc jakąś książkę, uwielbiałam czytać. Jak zwykle nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o 9 rano umyłam zęby i poszłam zrobić sobie śniadanko. I tak minęło 5 dni, nawet nie wiem kiedy... Była niedziela więc jutro jadę do nowej szkoły trochę się denerwowałam żeby o tym nie myśleć postanowiłam się spakować. . „No Ewa! Kurde ogarnij się” - pomyślałam, stałam przed tą szafą dobre pół godziny, a w torbie jak na razie były tylko jedne spodnie i glany. Chyba poczekam z tym aż wróci mama, chociaż nie wiedziałam o której wraca. Stałam tak rozdarta przez 5 min. w końcu sfrustrowana swoim niezdecydowaniem zabrałam się jednak za pakowanie. Zajęło mi to trzy godziny, ale w końcu się udało byłam z siebie dumna. Po skończonej pracy poszłam sobie zrobić coś do jedzenia. Gdy przyszła mama była 21 więc dobrze, że na nią nie czekałam.
-Cześć! - krzyknęłam gdy tylko weszła.
-Cześć – odpowiedziała mi mama. - Jak tam spakowana?
-Taaakk.. jakoś to ogarnełam.
-No to dobrze ale przynieś mi tą torbę tak dla pewności sprawdzę czy na pewno masz wszystko.
-Rany. No przecież chyba umiem się spakować no nie? - no może to nie do końca była prawda no ale w końcu mi się jednak udało.
-Czy ty zawsze musisz ze mną dyskutować? Marsz na górę po torbę i koniec.- powiedziała rozkazującym tonem, którego wręcz nienawidziłam. Jednak wykonałam polecenie bo nie było sensu się kłócić i tak by mi sprawdziła tą torbę.
-Aż tak ciężko było? - spytała mnie mama gdy tylko zeszłam na dół. Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na nią z nienawiścią w oczach.
-Hmm.. co ty tutaj masz.. - zaczęła sobie mruczeć pod nosem moja mama.
-To co będzie mi potrzebne – odpowiedziałam. Po skończonej rewizji uznała, że chyba mam wszystko co potrzebne i poszła zrobić kolację. Już nie zanosiłam jej na górę bo to nie miało sensu i tak rano już wyjeżdżam. Poszłam do kuchni zobaczyć co takiego robi moja mama.
-Co robisz? - spytałam.
-No właśnie się zastanawiam i nic mi nie przychodzi go głowy może zamówimy pizze? Co ty na to?
-Jak dla mnie super – odpowiedziałam po czym dodałam – To ja zamówię, tylko jaką?
-Jaką chcesz – odpowiedziała.
-Okej.
-Tylko proszę cię nie hawajską. - dodała szybko mama.
-Okej – powiedziałam ze smutkiem uwielbiałam hawajską.
Gdy już pizza była na stole i jadłyśmy cały czas myślałam o jutrzejszym wyjeździe.
-O której godzinie ma podjechać po mnie Amelia? - zapytałam po chwili.
-Wydaje mi się że o 10. Tak przynajmniej mówiła zadzwonię do niej jeszcze i ci powiem dokładnie.
-Spoko – odpowiedziałam – To ja idę spać. - dodałam po chwili.
-Dobrze dobranoc kochanie.
-Dobranoc- odpowiedziałam szybko i pobiegłam na górę. Gdy już leżałam w łóżku znowu zaczęły mnie nachodzić wątpliwości czy dobrze robię jadąc tam, przecież nikogo nie będę znała. No oprócz Adama, z którym w sumie gadałam tylko godzinkę. W końcu koło 3 w nocy udało mi się zasnąć.
-Wstawaj! - krzyknęła do mnie mama, spojrzałam na zegarek o kurde już prawie 10. Szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki się ubrać. Już zbiegałam po schodach gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ja otworze- krzyknęła mama z kuchni.
-A ty nie w pracy?- zapytałam zdziwiona że jeszcze tu jest.
-Powiedziałam że się spóźnię, odpowiedziała po czym otworzyła drzwi.
-Witaj. - powiedziała Amelia do mojej mamy – Ewa gotowa bo troszkę się spieszymy.
-Tak już idzie.
-Dzień dobry – powiedziałam widząc Amelie, która skinęła mi głową na przywitanie. Pożegnałam się z mamą i wyszłam.
-I jak zdenerwowana? - spytała Amelia.
-Trochę.. - odpowiedziałam zmieszana.
-Nie ma czym – powiedziała z uśmiechem. - A tak swoją drogą czy przypadkiem czegoś nie zapomniałaś?- spytała z powstrzymywanym śmiechem. I wtedy mnie olśniło nie wzięłam torby. Wybiegłam szybko z samochodu i pobiegłam po nią. Gdy już wszystko było zapakowane ruszyłyśmy w prawie dwu godziną drogę do szkoły..
___________________________________________________________
c.d.n...

